Zaloguj się   Rejestracja
3 odpowiedzi
1,559 wyświetleń

Słowo antykoncepcja

Witam. Słowo antykoncepcja znaczy w tłumaczeniu “przeciw poczęciu”. Jednak podobno pigułki antykoncepcyjne mogą także uniemożliwiać zapłodnionej komórce jajowej zagnieżdżenie się w macicy. Zatem jest to działanie już antyimplantacyjne czy inaczej pisząc antynidacyjne. Natomiast nie jest to już działanie antykoncepcyjne, czyli nie dopuszczające do zapłodnienia. Jeśli tak, to dlaczego pigułki te nazywa się antykoncepcyjnymi. Dodatkowo czy są jakieś rzetelne badania, które mówią na ile procent jest możliwość, że zadziała działanie antyimplantacyjne? W internecie znalazłem informację, że podczas przyjmowania tabletek,w około 10 procentach dochodzi do owulacji i przepuszczenia plemników przez śluz, co oznacza, że działanie antyimplantacyjne wynosi ok 10 procent. Czy jest to prawda? Pozdrawiam.

komentarz 3 odpowiedzi | dodane 80 tygodnie temu przez: Krzysiek.

Podobne wpisy: nie zadano wcześniej podobnych pytań

Powrót do listy pytań 

1

to prawda, priorytetem tabletek jest niedopuszczenie do zapłodnienia (stąd zapewne nazwa, w większości przypadków tak właśnie działają), ale jeśli dojdzie do zapłodnienia, to wtedy obierają one strategię wczesnoporonną. Innymi słowy biorąc pigułki nigdy nie ma się pewności czy aby tym razem nie zabiło się własnego dziecka, co dla ludzi o wykształconym sumieniu jest dość zniechęcającym faktem.

0

zgadzam sie z tym co napisałaś … lecz jak wiadomo zadne środki antykoncepcyjne nie dają ci 100% pewności że do niczego nie dojdzie.

0

Cieszę się, że ktoś poruszył ten temat. Kwestia działania antyimplantacyjnego jest właśnie jednym z wielu powodów, dla których osobiście preferuje inne metody regulacji poczęć. Zastanawiam się czasem jaki procent dziewczyn (w szczególności młodych dziewczyn) przyjmujących tabletki antykoncepcyjne posiada rzetelną wiedzę na temat działania owych środków i wypływających z tego konsekwencji, a przede wszystkim na temat fizjologii własnego organizmu. Uważam bowiem, że gdyby taką wiedzę posiadały raczej nie decydowałyby się tak łatwo i tak naiwnie (!) na korzystanie z nich. Mało kto wie, że naturalne metody regulacji poczęć ( połączenia metod : termicznej, obserwacji śluzu i obliczeń)nie biorąc pod uwagę granicy błędu dają wiele razy lepsze efekty niż hormonalne środki antykoncepcyjne, które w skrajnych przypadkach mogą powodować różne przykre następstwa, jak nawet problemy z zajściem w ciążę w przyszłości i zaburzenie naturalnej fizjologii organizmu. W cyklu kobiety są jest zaledwie ok 6 dni, w ciągu których istnieje możliwość zajścia w ciążę. Jeśli zatem kobieta zna swój organizm, nie potrzebuje chemicznych “wspomagaczy”. Taki styl życia wymaga jednak od nas odpowiedzialności, sumienności i… cierpliwości oraz wzajemnego szacunku ze strony obojga partnerów. A przecież nie powinno być to problemem dla ludzi, którzy darzą się uczuciem miłości… Pamiętajmy, że to do nas należy decyzja i na nas spoczywa odpowiedzialność za wszelkie, zarówno pozytywne jak i negatywne skutki tej decyzji. Nikt nie powinien nam narzucać tutaj swoich poglądów, ale jedynie przedstawiać możliwe drogi jakimi możemy pójść i związane z nimi następstwa. Warto tez przy okazji mowy o pigułkach, ich działaniu, skutkach zastanowić się nad celem… Celem ich przepisywania przez lekarzy… Czy na pewno chodzi tutaj o nasze dobro, nasz komfort, nasze bezpieczeństwo? Czy czasem zupełnie niechcący nie pozwalamy sobą manipulować i “robić biznes” kosztem naszego zdrowia i życia? Pozdrawiam i życzę owocnych przemyśleń. Zachęcam tez do fachowej literatury… Czasem warto poszukać prawdy samemu, niż ufać tej “podanej na talerzu” :)

Odpowiedz

Podpis :   Email:

Pozostało znaków  ---

!! Musisz miec włączoną obsługę JavaScript

Powrót do listy pytań